Telefon komórkowy w biurze

Od pewnego czasu komórka to sprzęt, bez którego trudno jest ruszyć się z domu. Ludzie są często tak przywiązani do swojego telefonu, że w przypadku, gdy zapomną go ze sobą zabrać, nie mogą się na niczym skupić i często zapominają o wielu ważnych sprawach. Trudno więc sobie wyobrazić, by nie zabierali ze sobą ukochanego do pracy czy na spotkania służbowe. Trzeba jednak wiedzieć, jak można w danej sytuacji z niego korzystać, by nie urazić nikogo z otoczenia.

Oczywiście podstawową zasadą jest wyłączanie dzwonka w pracy. Obojętnie co zostanie nań ustawione, może zirytować współpracowników, skutecznie rozpraszając ich uwagę. Prywatne rozmowy telefoniczne w biurach (nawet tych, należących do wielkich korporacji) zwykle nie są zabronione, pod warunkiem, że pracownik wymienia kilka krótkich zdań na naglący temat i kończy połączenie, które zwykle nie trwa dłużej niż trzy, cztery minuty. W przypadku konieczności przeprowadzenia dłużej rozmowy najlepiej jest wyjść na korytarz.

Dosyć nietaktowne, a czasami też postrzegane jako infantylne, okazuje się przesyłanie w SMS-ach służbowych do osób wyżej postawionych emotikon. W takich wypadkach szef często przestaje poważnie traktować podwładnego, a co gorsza przestaje też liczyć się z jego zdaniem. Pewnych zasad trzeba również przestrzegać w czasie konferencji i spotkań biznesowych. Nawet jeśli przemówienie współpracownika czy przełożonego okazuje się wyjątkowo nużące, nie należy sięgać po komórkę, by, kryjąc ją pod blatem stołu, grać lub pisać SMS-y.

Wbrew pozorom, takie zachowanie szybko zwraca uwagę innych osób, które przestają wierzyć w wiarygodność firmy (w końcu jej pracownicy nie starają się nawet zaangażować).